WŁOCHY - PRAKTYCZNY PORADNIK W PODRÓŻY

WŁOCHY - PRAKTYCZNY PORADNIK W PODRÓŻY

Często w podróży po obcych krajach możemy trafić na sytuacje, w których nawet proste sprawy mogą być dla nas zaskoczeniem i wprawić nas w zakłopotanie, a tego raczej chcemy uniknąć. Właśnie, jak korzystać z komunikacji miejskiej, gdzie kupić kartki pocztowe i do której skrzynki je wrzucić, jaka odzież obowiązuje w miejscach publicznych i jakie są zwyczaje w restauracjach, czy lokalnym barze ??? I wiele innych pytań, które mogą nas dotyczyć. Stąd, aby podróż Państwa po słonecznej Italii była komfortowa, pragnę uchylić rąbka tajemnicy w formie małego poradnika. 

1. Jak poruszać się wewnątrz zajazdów przy autostradzie ?

Najczęściej spotykana sieć dużych zajazdów, to tzw. Autogrill. Najważniejsza zasada dotyczy jednokierunkowego ruchu wewnątrz budynku, co oznacza, że nie wychodzimy wejściem. Ale po kolei… Wchodzimy z parkingu przez wejście oznaczone słowem włoskim – entrata. Jeżeli szybko pragniemy dojść do toalety, to należy spojrzeć pod sufit i na pewno zobaczymy na podwieszonym znaku napis toilette lub wc. Natomiast wyjście z budynku zaznaczone jest słowem – uscita. Wszystko jest tak zorganizowane, aby nasz spacerek przebiegł blisko baru i wzdłuż półek z różnym asortymentem, no i oczywiście kusił do zakupienia jakiejś pamiątki. W przypadku zajazdów zawieszonych nad autostradą, które łączą dwa kierunki jazdy należy być roztropnym i wrócić na parking po właściwej stronie autostrady. 

2. Jak złożyć zamówienie w barze?

To bardzo ważny temat, bo jeśli nie jesteśmy świadomi systemu, jaki opracowali Włosi już w czasach antycznych i funkcjonuje on do dzisiaj w 99% barów, to za tę samą kawę, w tym samym barze możemy zapłacić nawet 10 krotnie więcej. Może najpierw słów kilka z historii powstania idei baru. Bary szybkiej obsługi na Półwyspie Apenińskim funkcjonowały już od czasów pierwszych kolonii greckich w VIII wieku przed Chrystusem. Najlepszym pozostałym do dzisiaj przykładem, są antyczne ruiny portowego i handlowego miasta - Pompejów. Bary umiejscowione były przy głównych ulicach i skrzyżowaniach dróg. Podstawowo obszar dla klienta składał się z miejsca stojącego przy olbrzymiej ladzie (po włosku il banco). Posiłki, czy napoje wydawane były klientowi przy ladzie, a dalej, to już klient sam decydował, gdzie i jak spożyje zakupiony produkt. Natomiast jeśli kogoś było finansowo stać i miał dużo czasu, to zasiadał na posiłek w domowych lub wytwornych restauracjach. I dzisiaj w dużej mierze jest tak samo… Stąd jeśli zamówimy kawę i wypijemy ją przy ladzie baru, to zapłacimy średnio od 1,50 euro do 2,50 euro, ale jeśli pokusi nas na wygodę i delektowanie się aromatem kawy, to należy usiąść przy stoliku, podejdzie kelner, złożymy zamówienie i ta sama kawa kosztuje więcej. Dla przykładu podam, że na placu Świętego Marka w Wenecji, kawa wypita przy barze kosztuje ok. 2,50, a przy stoliku? Niech nie zdziwi Cię drogi turysto, jak zapłacisz za kawkę nawet 10,00 euro!!! Także ekonomiczniej będzie wejść do baru i skierować się od razu do kasy, zamówić, zapłacić, z paragonem podejść do lady baru, powtórzyć życzenie i spożyć kawę na stojąco przy barze. Natomiast jeśli ktoś wpadnie na pomysł i z zakupioną kawą przy ladzie baru ruszy do stolika, to grzecznie będzie przegnany na swoje stojące miejsce przy ladzie baru.

3. Jaką kawę?

Jeżeli chcemy w barze napić się kawy, która przypomina „naszą”, to należy wypowiedzieć dwa słowa: kafe amerikano (cafe americano). Podana może być na dwa sposoby:

a) małe czarne espresso w dużej filiżance i w osobnym naczyniu gorąca woda. W taki sposób sami określamy, w jakim stopniu chcemy rozcieńczyć ekstrakt

b) podanie już rozcieńczonego espresso gorącą wodą w dużej filiżance.

Mała czarna – espresso może być podana, jako:

  • stretto (czyli bardzo mało wody i niesamowita moc aromatu),
  • lungo (podana w tej samej małej filiżance, lecz z większą ilością wody i nieco łagodniejsza).

Dobrym rozwiązaniem jest, także w dni chłodne tzw. espresso coretto, czyli wzmocnione alkoholem. Najlepsza z dodatkiem ziołowych likierów: Amaro Montenegro, Ramazotti, Amaro Lucano, lub z niezłą brandy włoską: Stravecchio oraz Vecchia Romagna. Włosi kawę piją cały dzień, lecz cappuccino raczej tylko do południa. Oczywiście wybór jest olbrzymi: kawa z mlekiem, czy dodatkowo z musem kawowym, orzechowym, czekoladowym i innymi.

4. Napiwki w restauracji – dać, czy nie?

Przede wszystkim na progu restauracji, czy pizzerii jeżeli jest wystawione menu należy zwrócić uwagę ile dodatkowo dolicza się różnych opłat poza ceną podstawową danego posiłku, a jest to powszechnie stosowane. Przykładowo cena w karcie (ok. 10.00 euro) za najtańszą pizzę z pieca może nas naprawdę zachęcić, lecz w końcowym rozliczeniu okaże się, że zapłacimy ponad 14.00 euro. Dlaczego? Bo należy dodatkowo zapłacić za nakrycie stołu (coperto) oraz obsługę (servizio). Te parametry, są oczywiście wypisane pod menu, czy ostatniej stronie karty. Jeśli dopisane jest słowo (coperto incluso), czyli nakrycie jest w cenie, to cena podstawowa się nie zmienia. Tak bywa w przypadku dania dnia, lub menu turystycznego. Natomiast różne są techniki doliczania np. 10.00 pizza + 4.00 nakrycie (coperto) = 14.00 euro + 10% obsługa (servizio) = 15.40 euro. No właśnie, czy dać napiwek skoro doliczony jest, jako servizio? Bo przecież, to znaczy, że obsługa kelnera jest zapłacona. Sprawę pozostawiam Państwu do własnej oceny. Jednakże nie znaczy, że w każdej gastronomii tak jest. Istnieją bary, czy pizzerie szybkiej obsługi, gdzie cena podana za posiłek, jest ostateczną.

5. Zakup znaczków pocztowych oraz do jakiej skrzynki wrzucić kartkę?

Włosi oczywiście posiadają pocztę, lecz dla turysty problemem są przerwy obiadowe, dlatego zwykle między 12.30, a 15.30 możemy pocałować klamkę urzędu i odejść z niczym. Dlatego najlepiej kierować się po znaczek (franco bolo), czy kartki pocztowe do sklepików o nazwie Tabacchi czytać – Tabaki. Jak sama nazwa wskazuje, nie tylko znaczki są w asortymencie tych sklepików, lecz i wyroby tytoniowe oraz wiele innych drobiazgów. Wystarczy więc wejść do tabaki i poprosić o „…franko bolo per Polonia”. Także dla ułatwienia zakupienia znaczków zapamiętać należy dwa imiona: Franek i Bolek. Znaczek pocztowy kosztuje ok. 2.40 euro. Kartki pocztowe kupić można w wielu innych miejscach, jednakże lepiej nabyć je w tabace, bo mamy o pewność, że sprzedawca będzie przychylny w dodatkowej sprzedaży znaczków. Często zdarza się, że nieświadomy turysta wchodzi do tabaki z zakupionymi kartkami w innym miejscu i trzymając je w dłoni, aby być bardziej wymownym, prosi o znaczki. I co słyszy od sprzedawcy? Znaczków nie ma. Cena kartek pocztowych zależy od formatu, jakości, nowej, czy starszej edycji i czy pakowana jest w dodatkową kopertę. W tabace kartki wywieszone są na stojakach z cenami i wybieramy dowolnie od 1.50 euro, do nawet 5.00 euro za sztukę. W centrum Rzymu spotkać można migrujących po ulicach sprzedawców kartek, którzy w języku Polskim nawołują do kupienia: „ dwadzieścia kartek z Rzymu i Watykanu, za jeden euro, albo pięć złotych, nie drogo, jak za darmo…” Do jakiej skrzynki wrzucić kartkę? W większych miastach możemy trafić na różne typy skrzynek pocztowych. Jeżeli skrzynka jest czerwona z jedną kieszonką, to sprawa jest prosta, tak jak w Polsce – wrzucamy i cześć. Dylemat mamy, gdy pojawia się czerwona duża skrzynka i na jej przedniej ścianie są dwie kieszenie, a na każdej z nich jest inny napis: na lewej (per la citta), czyli miejska oraz na prawej (per tute le altre destinazioni), czyli inne kierunki. Wrzucamy więc do prawej kieszeni z dłuższym napisem. W ostatnich latach pokazały się także skrzynki w kolorze niebieskim, które służą wszystkim kierunkom na świecie i do nich możemy wrzucać kartki bez zadawania sobie pytań, w którą kieszeń. Na Półwyspie Apenińskim oprócz Włoch, są także inne państwa: Watykan i Republika San Marino i też posiadają swoje skrzynki pocztowe oraz urzędy. Ważne jest, aby kartka ze znaczkiem pocztowym danego państwa została wysłana w tym samym państwie. I tak Watykan ma skrzynki pocztowe w kolorze żółtym, a urząd pocztowy znajduje się przy Placu Świętego Piotra pod kolumnadą, a San Marino posiada skrzynki w kolorze białym z herbem Republiki.

6. Zakup drobnych pamiątek i dewocjonaliów.

Włochy charakteryzują się wielokulturowym zlepkiem rozmaitości, stąd każdy region może poszczycić się jakimś szczególnym produktem. W Wenecji oczywiście karnawałowe maski, w Dolomitach drewniane ręcznie malowane deski w różne ornamenty, które służą do podawania wędlin i serów. W Toskanii galanteria skórzana i mistrzowsko wykonane złoto we Florencji, w Umbrii i południowej części Włoch ręcznie malowana ceramika (maiolica) oraz w całej Italii wiele łakoci i dobrych win. Jednakże najczęściej poszukiwaną przez pielgrzymów pamiątką jest różaniec z drzewa różanego o zapachu różanym. Najtańsze różańce, a także inne dewocjonalia można kupić w okolicy Watykanu, w sklepikach na Zatybrzu. Różańce są tam w cenie od 5.00 – 10.00 za sztukę. Na Lateranie przed kaplicą świętych schodów jest straganik, przy którym właściciel, jak zobaczy grupę z Polski wystawia tablicę z napisem: „u nas taniej, jak w Biedronce”. Chwyt reklamowy, który działa na Polaków i wzbudza zainteresowanie, a sam kupiec rusza od razu z promocjami różańców i różnych albumów.

7. Strefa bezpieczeństwa w Watykanie.

Należy pamiętać, że aby wejść do Bazyliki Świętego Piotra należy przejść przez kontrolę elektroniczną. W cieniu kolumnady Berniniego ustawione są bramki, przez które przechodzimy, a torebki, plecaczki, aparaty fotograficzne kładziemy na taśmie, która prowadzi je przez komorę prześwietlającą. Pamiętajmy więc, że nie można mieć przy sobie: jakichkolwiek ostrzy i napojów w puszkach aluminiowych. Panie niech pamiętają, że kosmetyczki z metalowymi pilniczkami i nożyczkami powinny zostać w hotelu, a panowie niech wyjmą z kieszeni turystyczne scyzoryki. Napoje w plastikowych butelkach niejednokrotnie muszą być na polecenie policji otwierane w celu sprawdzenia zawartości. Wszystkie zbędne gadżety zostają przy wejściu zaaresztowane i wrzucane do plastikowych koszy i właściwie nie do odzyskania. Takie same reguły obowiązują przy wejściu na audiencję generalną z Ojcem Świętym oraz przy wejściu do Muzeów Watykańskich.

8. Włoski upał i obowiązujący ubiór.

Włoskie słoneczko w okresie letnim potrafi rozgrzać do czerwoności, a dla turystów z północnej części Europy staje się wręcz nieznośne. Zwiedzanie włoskich kamiennych miast od czerwca do września jest uciążliwe, zwłaszcza dla osób starszych. Mamy ochotę schłodzić się w rzymskich fontannach i spacerować w skromnym odzieniu, jednakże spotykamy się często z niesmaczną miną Włochów, a do obiektów sakralnych obrazowe tablice przed wejściem nakazują przykryć ramiona i zakryć kolana. Do zwiedzania upalnej Italii musimy się odpowiednio przygotować. Najlepiej mieć w torebce jakąś chustę, która przed wejściem do świątyni zakryje nasze części ciała (ramiona i kolana), bo jeśli nie zabezpieczymy się, to wejście do obiektów wymagających odpowiedni ubiór nie będzie możliwe. Wielokrotnie widziałem oburzenie barmanów w Wenecji na niedopięte koszule turystów, a wręcz upominanie słowami, że tors mogą pokazywać w swojej sypialni, a tutaj należy się ubrać stosownie. Właściwie nawet wyjście z plaży w stroju kąpielowym i przejście na drugą stronę jezdni do hotelu może być upomnieniem w recepcji, że należy przykryć ciało, bo jest to miejsce publiczne. Tak jest we Włoszech i nawet jeśli uważamy, że zbyt dużo w tym pruderii, to starajmy się dostosować. Natomiast turyści często pytają, jak Włosi wytrzymują w takim upale ubrani w ciemnych kolorach. Sami Włosi odpowiedzieliby, że kolor nie ma znaczenia, lecz materiał, który może pochłaniać promienie słoneczne i generować temperaturę, lub zabezpieczać przed upałem.

9. Woda w Rzymie – nieodpłatnie.

Zwiedzając Rzym nie musimy martwić się o chłodną, dobrą do spożycia wodę. Wystarczy mieć przy sobie małą plastikową butelkę, rozejrzeć się dookoła i wypatrzeć jedno z ponad 2500 „poidełek”. To rzymskie Nasoni (Nosale), z których większość jest użytkowymi dziełami sztuki. Nazwa wzięła się od kształtu wystającej metalowej rurki, przypominającej nos. Płynie z nich nieprzerwanie pitna woda, która dociera także do rzymskich mieszkań. Każdego roku przeprowadza się łącznie 130,000 laboratoryjnych badań wody z nosali, co świadczy o pełnej kontroli nad jakością rzymskiej wody. Nie należy mylić małych poidełek z fontannami rzymskimi, bo tej wody nie należy pić. Woda w Rzymie od czasów antycznych płynie do miasta z okolicznych źródeł oddalonych od centrum, od 30 do 70 kilometrów. Niegdyś doprowadzona była akweduktami nad ziemią oraz podziemnymi konduktami.

10. Gniazdka elektryczne.

Jesteśmy zaskoczeni, kiedy w hotelu do gniazdka elektrycznego nie chce wejść wtyczka od grzałki, czy suszarki. Jeżeli już musimy zabrać w podróż do Włoch dodatkowe akcesoria elektryczne, to pamiętajmy o rozmiarze wtyczki – tzw. europejskiej. Wtyczki urządzeń pobierających dużo energii wyposażone są w grubsze bolce i do podłączenia musimy użyć dodatkowego adaptera. Ładowarki do telefonów, kamer, czy aparatów mają płaskie wtyczki, więc bez problemu pasują do gniazdek włoskich. I jeszcze ważna uwaga. Pamiętajmy, że grzałki elektryczne obciążają sieć elektryczną i często kończy się wybiciem korków, co może być uciążliwe dla innych gości hotelowych. O wiele stosowniej będzie i na pewno bezpieczniej poprosić o wrzątek do termosu w hotelowym barze.

 

Włoskie Podróże